Mięta mi się rozpanoszyła w donicy, prawie zaczynała się brać za kwitnienie, więc ja ją ciach...i do syropu:)
Pychotka!!!
Spróbujcie-nic trudnego:)
Zalewa się wrzątkiem miętę, ja dołożyłam melisy(jak ona mnie uspokaja to NIESAMOWITE!)-na cały dzień pod przykryciem-niech się porządnie zaparzy. Następnego dnia, wyjąć zielsko i na kompost! dodać cukier 'na oko' i zagotować. Do słoików i do góry dnem...niech się studzą i na półeczkę do spiżarenki-bo jak spróbujecie od razu wychłeptacie wszystko...na zimę ma zostać! :)
Aha, no i oczywiście Hanuszkowy napis;)

